Wiem, można narzekać na to, że znowu przestałem pisać. Jednak: a) ostatni artykulik był całkiem pokaźnych rozmiarów, do tego nudny tak, że raczej nikt nie tęskni. b) to nie tak, że znowu porzucam pisanie na czas nieokreślony, jednak wiecie - sesja.
Sesja czyli - nie wychodzę z domu, bo muszę się uczyć. Siadam przed komputerem - no ale nie będę nic pisał, bo muszę się uczyć. Po czym odpalam Football Managera. Ej, to nie przelewki. Sprowadziłem dziś Ronaldo (oczywiście tego prawdziwego, nie Krystynkę) do West Ham United - great success! A teraz modlę się o zdrowe kolana wirtualnego zawodnika...
Chciałem poruszyć ten temat jakoś bardziej konkretnie, ale co ja będę się mądrzył. Cała sprawa, w której pragnę tutaj zabrać głos, częściowo spopularyzowała się przez postawę (przeważnie młodych) użytkowników portalów społecznościowych takich jak Facebook. I tego co tam znalazłem i przeczytałem użyję jako mojego argumentu.
Pewnie znakomita większość czytających wie w czym rzecz - m.in. grupa "NIE krzyżom w polskich szkołach publicznych" na rzeczonym portalu (LINK - jakby ktoś z Was jeszcze nie należał;), która liczy sobie już niemal 5000 użytkowników. I zwyczajnie mnie bawi.
Dla mnie to jest totalna strata czasu - jak większość działań Unii Europejskiej (jak wiadomo, cała sprawa nie miałaby takiego rozgłosu, gdyby nie opinie ichniejszego trybunału jakiegośtam). Wiecie - coś z serii: "czy marchewka to owoc?", "krzywizna banana" i teraz "czy dwa kawałki drewna z doczepioną lalką oznaczają pogwałcenie wolności sumienia" (i te wzniosłe terminy - propaganda i komuna pełną gębą).
Obie strony mają trafne argumenty i dyskusja tak naprawdę nie przyniesie nigdy ostatecznej odpowiedzi na to czy krzyże powinny wisieć czy zniknąć, bo wszystko sprowadza się do osobistych odczuć. Jedni powiedzą - "ok, może i w Polsce jest wielu zadeklarowanych katolików, ale czemu ja mam oglądać krzyż chociaż do nich nie należę?". A czemu ja muszę podporządkowywać się przepisom Unii - większość ludzi może i się za nią opowiedziała, ale ja nie... A tak naprawdę nie będę płakał jak krzyże znikną, bo są mi obojętne. To przedmiot, tak jak napisałem wyżej.
Przytoczę tekst zamieszczony również na facebook'u, tyle że na profilu grupy "TAK krzyżom w (blablabla)", który doskonale oddaje moje stanowisko w sprawie.
"Grupa skupiająca ludzi, którym krzyże w szkołach nigdy NIE PRZESZKADZAŁY.
>> alternatywa dla wszystkich, którym nie przeszkadza to, że przez 1 rok
przedszkola, 8 lat podstawówki (lub 6 lat) i 4 lata szkoły średniej
(lub 3 lata, a między czasie 3 lata gimnazjum) uczyli się w klasach, na
ścianach których wisiały krzyże,
>> alternatywa dla wszystkich, którym nie kolidowało to z bieganiem na przerwach, z nauką, ze ściąganiem pracy domowej, przeżywaniem pierwszej miłości, z jedzeniem kanapek, z zabawą,
>> dla wszystkich, którzy NIE SĄ trędowaci z powodu obecności krzyży na ścianach,
>> oraz dla wszystkich, którzy nie zwracali uwagi na wiszące krzyże, ponieważ było im to obojętne. Szkoła to przecież szkoła a nie kościół."
>> alternatywa dla wszystkich, którym nie kolidowało to z bieganiem na przerwach, z nauką, ze ściąganiem pracy domowej, przeżywaniem pierwszej miłości, z jedzeniem kanapek, z zabawą,
>> dla wszystkich, którzy NIE SĄ trędowaci z powodu obecności krzyży na ścianach,
>> oraz dla wszystkich, którzy nie zwracali uwagi na wiszące krzyże, ponieważ było im to obojętne. Szkoła to przecież szkoła a nie kościół."
Ktoś powie "skoro tobie to obojętne, to po co w ogóle zabierasz głos w sprawie, krytykując do tego ludzi afiszujących się ze swoim zdaniem - tym, którym nie jest to obojętne". Bo niestety o ile same krzyże są mi obojętne, o tyle szum wokół sprawy już nie. Choćby część wpisów w tej grupie na facebook'u, tych które opowiadają się przeciw, to kompromitacja. Żałosne argumenty ludzi płynących z tłumem i bez głębszego zastanowienia popularyzują w sieci poglądy, których nie umieją poprzeć inteligentną wypowiedzią. Opowiadają się po tej a nie innej stronie, bo taka jest moda lub też to jest fajne bo jest przeciwko temu co mówi Kaczyński i PiS (zaznaczam, że nie chcę się absolutnie wdawać w dyskusję o polskiej scenie politycznej - dla mnie i jedna i druga strona jest siebie warta i nie istnieje partia, na którą mógłbym głosować z czystym sumieniem).
Nie jestem katolikiem, nie podoba mi się bardzo wiele spraw związanych z tą religią (jak i z każdą inną - ogólnie nie po drodze mi z bogiem). Niesamowicie denerwują mnie pomysły osób związanych z katolicką prawicą typu "niech nowy most w Warszawie nie będzie Północnym a Mostem Jana Pawła II" albo "Stadion Narodowy powinien nosić imię JPII". Bo co, Wojtyła kiedyś ponoć potrafił kopnąć prosto w piłkę?
Ale nie denerwuje mnie to, że istnieje już w Warszawie Aleja Jana Pawła II (nieopodal której zresztą mieszkałem przez niemal dwadzieścia lat - zresztą w dniu moich urodzin to chyba była jeszcze ulica Marchlewskiego). I tak samo nie denerwują mnie krzyże w szkołach - są tam od lat i przynajmniej w moim wypadku nigdy nie stanowiły problemu. Oczywiście co innego, jeżeli TERAZ nakazano by wieszać je, lub portrety naszego wielkiego papieża (co by mnie wcale nie zaskoczyło). Ale to się stało częścią krajobrazu, która w praktyce naprawdę nie powinna przeszkadzać człowiekowi inteligentnemu.
Cała ta sprawa to moim zdaniem po prostu fajny temat zastępczy i sposób na zaistnienie. Politycy obu stron sceny mogą pogadać o czymś innym, niż o swoich dziurawych programach i aferach z własnym udziałem. Dla mediów to kolejny temat dyżurny, gdy nie ma czym zapełnić kolejnego wydania serwisu informacyjnego i można nakręcić zgrabny reportażyk (jest kontrowersja - jest impreza!). A dzieciaki z kompleksami i małym zasięgiem umysłowym mogą poczuć to jakże bezpieczne przynależenie do jakiejś grupy, np. na Facebook'u. Zaznaczam, że nie mam w tym momencie na myśli choćby osób dyskutujących z sensem o całej sprawie (tak jak pisałem - są argumenty przemawiające za jedną i drugą opcją), tylko choćby ludzi piszących tam "ej, łał, zaraz dobijemy okrągłych 5 tysięcy członków, jesteśmy lepsi niż ci katole!!!".
I co do tego właśnie małego zasięgu etc. Zrobiłem tak. Spróbowałem w wyszukiwarce Facebooka'a wyszukać podobnych grup, jednak o innej tematyce - takich gdzie porusza się tak kontrowersyjne (a zarazem ważne i popularne, żeby nie powiedzieć "wyświechtane") kwestie jak aborcja, in vitro, kara śmierci. Wiele nie znalazłem.
Jaki kraj i jacy ludzie takie problemy i wyzwania. Dwa kawałki deski z figurką... Czekam na narodową dyskusję o problemie kapliczek w podwórkach warszawskich kamienic.


poczekam aż zejdą z krzyży i przejdą na orzełki.
OdpowiedzUsuń______________
wikipedia: "Wbrew potocznym wyobrażeniom Trybunał nie jest organem Rady Europy, tak jak są nimi Zgromadzenie Parlamentarne, Komitet Ministrów, czy Sekretarz Generalny. Jest on wyłącznie organem Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Oznacza to, że został utworzony na mocy tej Konwencji oraz, że to ta Konwencja i dołączone do niej protokoły określają jego kompetencje i sposób funkcjonowania." zatem trybunał w strasburgu nie jest organem unii.
OdpowiedzUsuńpo za tym zgadzam się z krytyką owczego pędu. również twoja obojętność jest zrozumiała. wiele osób ma wyjebane na to czy w klasie wisi krzyż, pacyfka czy portret bieruta i nie ma to wpływu na ich działania i myśli. ale tym, którzy go tam powiesili, akurat nie jest to obojętne. dla nich krzyż niesie określone wartości. ale w obronie tych wartości używają podobnego argumentu, co ty: komu to właściwie przeszkadza? właściwie nikomu to nie przeszkadza np. ściągać, czego jak sądzę, żaden kościół nie pochwala.
więc tak sobie myślę, że to raczej taka obojętna postawa bardziej przyczynia się do zniknięcia religii z życia, niż grupa na facebooku aktywnie zwalczająca obecność krzyży w szkołach. howgh! oh, i mean.. amen!
Cóż jak pewnie się domyślasz wcześniej przeczytać nie pozwoliła mi sesja, ale jestem, przeczytałem i komentuje. Dla mnie ten temat jest ważny bo jestem praktykującym katolikiem i jestem za krzyżami w szkole choć nie widzę sensu we włączanie się w te wszystkie internetowe dyskusje na ten temat, bo mam podobne zdanie co ty. Na razie sytuacja nie wymaga ode mnie zabierania głosu i uczestniczenia w tej kpinie. Patrzę na to z dużym dystansem i mam podobne odczucia co ty. Przez wiele lat nie byłem praktykujący i chodziłem do szkoły i jakoś krzyż mi nie przeszkadzał a tym bardziej nie przybliżył mnie do Boga wtedy więc nie rozumiem strachu ludzi walczących o wolność religijną że to atak na ich wolność religijną w wychowywaniu dzieci. Jeśli ktoś jest niewierzący, czy nie praktykujący to co mu przeszkadza krzyż przecież to nic nieznaczący symbol jakiejś religii. Wszystko polega chyba dzisiaj na zawiści, my nie jesteśmy ale innym też nie damy. Smutne. Jak mam być szczery ja sam symbol krzyża doceniłem dopiero na studiach i cieszę się że na uczelni na której studiuje krzyż jest w każdej sali, dla mnie to znak wartości którymi się kieruje i tego co chcę robić, choć wiem że są i u mnie ludzie którym kompletnie na tym nie zależy i nie zwracają uwagi, ale nie ma nikogo kto by krzyczał zdjąć krzyże. Tak jak napisałeś nastała moda a ludzie jak owce pobiegli za tą modą i atakują to co jest dla innych ważne a dla nich samych tak naprawdę jest dwoma deseczkami z ludzikiem. Ja za argument za krzyżami w szkole stawiał bym jeszcze tradycje i historie. To jest jak ze szpitalami. Pierwsze szkoły w Polsce zakładali duchowni i tak było do XX wieku i tym samym krzyż jest też symbolem polskiej edukacji wartości którymi kierowali się Ci którzy zakładali szkoły i nie można go teraz odrzucać. To tak jak byśmy nagle zostali pacyfistami i stwierdzili że wymazujemy z wszystkich herbów miast miecze które są symbolem wartości którymi kierowali się nasi przodkowie walcząc o suwerenność i niepodległość naszej ojczyzny. Krzyż jest i był w europejskiej kulturze symbolem opiekuńczości, wychowania i troski o drugiego człowieka i tego się nie zmieni. Dlatego dla mnie cała sytuacja jest niedorzeczna. No nic kończę, pozdrawiam Cię serdecznie i życzę powodzenia w sesji. Jakoś we wtorek ukaże się u mnie na blogu post sylwestrowy wiec mam nadzieje że skomentujesz, jeszcze raz pozdrawiam i liczę na kolejne wpisy już po okresie apokalipsy.
OdpowiedzUsuń