Nie wiem jak wy, ale ja w podstawówce najbardziej lubiłem "piosenkowe przywitanie" na lekcjach muzyki!
Jak można wywnioskować z tytułu tej ballady, nie jest to mój pierwszy blog - ci którzy czytali poprzednie wiedzą już, że mój zapał do pisania w internecie jest zaiste słomiany. Zapał charakteryzuje się dużą ilością ognia na początku, lecz po kilku chwilach owocuje (?) duża ilością śmierdzącego, gryzącego w gardło dymu. Pozostaje przewietrzyć, posprzątać i wyskoczyć do baru. Czy tak będzie i tym razem? Dowiemy się niebawem.
Wracając do bloga - to co się zmienia to moja blogowa tożsamość. Mam nudne imię, podczas gdy zapragnąłem zaopatrzyć blog w jakieś czadowe URL. Dick Sleazy - tak mógłby nazywać się Henry Chinaski, gdyby Bukowski chciał być bardziej dosłowny. Absolutnie jednak nie chodzi tu o anonimowość. Można się ze mną skontaktować (gdzieś tam pewnie da się znaleźć mój e-mail), spytać o adres (nie odpowiem), o dane do konta bankowego (może odpowiem, bo i tak jest puste).
Czego można spodziewać się po wpisach? Tak naprawdę to lepiej niczego, bo możliwe, że ta notka jest ostatnią na którą starczy mi weny (w gruncie rzeczy już odczuwam jej brak). Zamierzam pisać o tym co mi się podoba lub przeciwnie. Ostatnia płyta kogoś tam, jakiś tam film, rozwodnione piwo przy Nowym Świecie, gęba brata Mroczka podczas polsatowskiej relacji z gali MMA.. Jednak z góry ostrzegam: moje gusta są naprawdę prostackie. Jedyna zaleta jest taka, że będąc fanem - dajmy jako przykład - Quentina Tarantino czy Metalliki nie staram się pozować na osobę o wyszukanym, alternatywnym, artystowskim guście (co w Internecie zdarza się nader często i niesamowicie działa mi na nerwy). Obecnie mamy do czynienia z jakimś niesamowitym pędem ku oryginalności, objawiający się właśnie w taki sposób. Świetnym przykładem tego co mam na myśli była reakcja na wiadomość, że Tarantino zaangażował do jednej z głównych ról w swoim nowym filmie Brada Pitta. Mnie to ucieszyło, bo Pitt to zdecydowanie jeden z moich ulubionych aktorów w obecnych czasach.. jednak młodzi ludzie na forach zaczęli narzekać, że "taki niezależny, alternatywny wizjoner jak Quentin zatrudnia gwiazdeczkę z Hollywood". Być może wynika to z faktu, że takie nazwiska jak Travolta czy Willis znają tylko z "Pulp Fiction"... Podobna reakcja dotyczyła plotek o tym, że Tarantino chce nakręcić remake "Faster Pussycat, Kill! Kill!", gdzie w rolach głównych miałyby wystąpić Britney Spears czy Eva Mendes. Dla mnie to ciekawy pomysł, może nawet dobremu reżyserowi udałoby się z nich coś ciekawego aktorsko wyciągnąć - a nawet jeżeli nie, to pasowałyby "z twarzy" do konwencji filmu, określanego jako soft-porno. Gremium było przerażone... ("i co, powiem znajomym na hiper-ekskluzywnym elektro w hydrozagadce, że jaram się Quentinem, gdy gra tam Britney?").
No, to już trochę ponarzekałem na innych ludzi. Na wstępniak do bloga wystarczy, a jakiekolwiek zalążki pomysłów na kogo by tu jeszcze naskoczyć zostawię na następne wpisy. Pamiętajcie - głupota ani wyobraźnia ludzka nie zna granic. A to, że często idą ze sobą w parze, daje mi siłę do życia - nadzieję, że każdy nowy dzień może być jeszcze ciekawszy niż to, co zobaczyłem, usłyszałem czy przeżyłem do tej pory.

ale ci, co są naprawdę super-tru niezal-alternatywni jarają się britney właśnie!:D
OdpowiedzUsuńw ogóle to szukałem właśnie twojego blogaska (nie pamiętam adresu), pewnie go skasowałeś;F niemniej, życzę (również sobie) wytrwałości:)
Tu masz rację Rogal. Trend "jestem fajny bo jaram się tym, co chwilę temu było obciachowe" też daje się zauważyć! No ale to jakaś tam moda - moim zdaniem co najmniej dziwna, ale jakoś tam usprawiedliwiona. Tak jak każda inna moda - pojawia się, znika, za jakiś czas wraca. Natomiast to o czym piszę to po prostu jakieś przekłamywanie rzeczywistości, wiesz. Tarantino to jest wręcz definicja popkultury i potężna (a do tego gadatliwa) fala głównego nurtu - ale nie, ludzie wmawiają innym (a co najgorsze chyba także sobie), że to jest alternatywa. Wszystko jest teraz alternatywą, alternatywą alternatywy, alternatywą alternatywy alternatywy (alternatywy). Straszne;)
OdpowiedzUsuńJak widzisz jeszcze nie śpię i postanowiłem poświęcić troszkę czasu na przeczytanie tego co naskrobałeś. Na głośnikach leci u mnie Roman Roczeń i wypijam ostatnie łyki kawy. Co do twojego zapału to go znam bo pamiętam chyba wszystkie twoje blogi i zawsze Ci kibicowałem i tym razem nie będzie inaczej. Co mogę odnośnie tego konkretnego posta napisać ? Już mnie cieszy twój plan ! Narzekanie na innych ludzi, to jest to co tygryski lubią najbardziej. JA najczęściej narzekam na polityków wiec pięknie dopełnisz to całą resztą świata. W sumie nie mam nic więcej konstruktywnego do napisania więc przechodzę do kolejnego posta jeśli pozwolisz.
OdpowiedzUsuń