wtorek, 22 grudnia 2009

Zensiert durch die BRD



Lubię Rammstein. Za to połączenie wykopu z siermiężnością, okraszone prostymi wpadającymi w ucho melodiami. Za dystans, za image. Okay, zwykle wyśmiewam kolesi używających eyelinera i zakładających na scenę błyszczące fatałaszki - ale są przypadki facetów z takimi jajami, że nawet gdy wskoczą w sukienki będą wyglądali męsko. W sumie wygląda to trochę tak, jakbym przepraszająco tłumaczył się za sympatię do szóstki Niemców ze wschodniego Berlina, podczas gdy ludzie nabijający się z Rammstein to zwykle fani "ambitniejszych dźwięków" typu Slayer, czyli ostatni z jakich zdaniem zamierzam się liczyć. Chuj, muzyka mi się podoba, czuję klimat i o to chodzi.

Poza tym, dzisiejszy wpis nie będzie recenzją czy zachętą do polubienia zespołu, a opisaniem żałosnego wydarzenia jakie miało miejsce za naszą zachodnią granicą.

Otóż, ostatni album Rammstein (wydany w październiku bieżącego roku) został wycofany ze sprzedaży w Niemczech. Jako oficjalny powód tej decyzji, NOO (Niemiecka Organizacja Oszołomów) wskazuje utwór "Ich Tu Dir Weh" (do którego klip zobaczyć możecie powyżej), oraz zamieszczone we wkładce do albumu zdjęcie, ukazujące jednego z członków zespołu w chwili gdy podnosi rękę na kobietę. Co do piosenki - problemem dla władz jest fakt, iż traktuje ona o praktykach sado-maso, które w RFN są zakazane (swoją drogą, ciekawe jak to sprawdzają - gestapo w każdej sypialni?).

Zwykle jestem naprawdę daleki od takiego naszego polaczkowego kojarzenia każdego współczesnego obywatela Niemiec z nazistą... Ale niestety, gorsza strona mojej natury bierze w takich sytuacjach górę i zmusza mnie do napisania, że to zabawne gdy władze narodu, który niespełna 70 lat temu własnymi rękami pozbawił życia miliony ludzkich istnień, teraz widzą problem w głupawej piosence. Absurdów w tej sytuacji jest zresztą więcej. Choćby to, że Rammstein od początku swojego istnienia nie bał się w tekstach żadnej tematyki i ich poezja traktowała o wszystkim - że wymienię choćby kazirodztwo czy nekrofilię (widać te parę osób siedzących w niemieckim oddziale GUKPPiW woli powyższe formy współżycia, a po prostu nie przepada za sado-maso).

Byłbym zapomniał. Cenzura zabroniła nie tylko sprzedaży detalicznej albumu, lecz także wykonywania "Ich Tu Dir Weh" na żywo na terenie RFN. Gdy zespół zaczął wykonywać ją ze zmienionym tekstem, niemiecki aparat zadziałał natychmiastowo zabraniając wykonywania nawet wersji instrumentalnej kawałka.

Generalnie narzekam na absurd, choć oczywiście dla zespołu to nie jest wielki ból, a dodatkowa promocja (nie oszukujmy się, spora część kontrowersji to zawsze sprawy biznesowe a nie tylko artystyczne). Przy czym panowie wybrnęli ze sprawy elegancko i z humorem. Edycja nowego albumu przeznaczona na rynek niemiecki zawiera obecnie 4 minuty ciszy w miejscu indeksowanego utworu (na wyświetlaczu odtwarzacza pojawi się tytuł utworu i zdanie z tytułu notki, które znaczy tyle co "ocenzurowane przez RFN"). Zabawniej potraktowano kwestię feralnego, zabronionego zdjęcia, zastępując je fotomontażem odwracającym sytuację. Z drugiej strony wykazali się konsekwencją - "Ich Tu Dir Weh" od dłuższego czasu zapowiadane było jako kolejny singiel z płyty i zespół nie wycofał się z tego wyboru pomimo presji ze strony niemieckiej cenzury.

Na koniec dodam tylko, że ludzie od Rammsteina musieli być naprawdę zaskoczeni. Bo chyba woleliby zostać świadomie zbanowani za świadomie zrobiony, świadomie kontrowersyjny i przełamujący konwenanse porno-teledysk do "Pussy". UWAGA, filmik tylko dla pełnoletnich czytelników!!! Co dziwnym trafem nie znaczy, że jak masz mniej lat to się nie włączy...


2 komentarze:

  1. ciągle i mimo wszystko jestem daleka od klasyfikowania heirate mich jako tekstu nekrofilskiego :F

    w każdym razie, kiedy nagrywali sobie weisses fleisch byli raczej mało znanym bandem słynącym głównie z tego, że podpalają się na scenie także mało kto w ministerstwie się tym interesował. zresztą, ministerstwo nie interesowało się tym aż do momentu afery wokół tekstu do itdw i normalnej dystrybucji płyty, którą rozkręcił der spiegel... nie oszukujmy się każde społeczeństwo woli zamieść to co jest dla niego niewygodne pod dywan (i tak niemcy mają już na świecie łatkę specjalistów od chorego porno, po co im jeszcze rammstein? :P)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż śledziłem sprawę na bieżąco i orientuje się w niej. Nie mam wyrobionego zdania, ale zgadzam się że przyczyniło się to jedynie do promocji zespołu. Gdy mowa o cenzurowaniu muzyków od razu przypomina mi się przesłuchanie przez SB Jacka Kleyffa w kontekście tekstu osławionej już piosenki „Źródło” i jej politycznej wymowy. Piosenkę zakazano wykonywać autorowi. Przy kolejnym przesłuchaniu na SB poproszono Kleyffa o przedstawienie swojego życiorysu, ten wyrecytował „Źródło” którego tekst skrzętnie spisał SB-ek co Kleyff pieknie podsumował- no tak proszę pana, pan właśnie popełnił przestępstwo bo powielił pan tekst politycznie niepoprawny i zakazany. Nie wiem czemu przypomniała mi się ta historia ale myślę że Cię zaciekawi, odsyłam Cię też do książki Tadeusza Nyczka – „Salon Niezależnych czyli historia pewnego kabaretu”.

    OdpowiedzUsuń